czwartek, 30 kwietnia 2015

Resztki zieleni butelkowej


Z dresówki, która mi została po szyciu sukienki (która już z resztą nie jest moja ;)) miała powstać spódniczka na gumie z kieszeniami. Miała powstać już dawno, ale po wyciągnięciu materiału i rozłożeniu...chęci minęły, więc schowałam. Dzisiejszego popołudnia było podobnie - wyciągnęłam i znów poczułam, że za spódniczkę najzwyczajniej nie chce mi się jednak zabierać, mimo że znowu z takim zamiarem ją wyciągnęłam. Ale skoro już pozwoliłam sobie na wyciągnięcie maszyny, to mówię uszyję......bluzę ;)
Akurat miałam na sobie kupną bluzę z kimonowym rękawem - identyczną jaka powstała, choć trochę krótszą i bez gumy. Odrysowałam...nieee...przyłożyłam ją do materiału i ciach ! ciach ! 
Parę szwów, rękawy wywinięte, na dole podwinięcie i w środku gruba guma, góra nie obszyta, bo nie ma z czego...no dobra na upartego może i byłoby z czego, ale się nie chce robić żadnej pliski ze skosu z kawałków :P  Doszyłam kilka koralików - jak ja nie lubię przyszywać takich cudów ręcznie...

No i jest - szybkie foty zaraz po uszyciu:






Po każdej uszytej bluzie obiecuje sobie, że ta była ostatnia, bo zanim zaczęłam je szyć to w nich nie chodziłam, a teraz ubieram za często...;P
Pozdrawiam Was ! 





niedziela, 22 marca 2015

Przeróbka nr 3 ;)

Od wakacji leżała bluza, którą kupiłam w sh razem z poprzednimi przerobionymi bluzami. Kosztowała 3 zł.
Zwykła, ogromna, niezniszczona, z jakimś śmiesznym czerwonym logo-napisem.
Nie natrudziłam się i tym razem, po prostu zwęziłam. Logo zakryłam kawałkiem dresówki, miała być kokarda z materiału ze wstążki, ale coś mi nie wychodziła...
Jestem leniem do tego stopnia, że nawet nie chciało mi się skracać dolnego ściągacza, dlatego i nowy dół i obszycie dekoltu wymierzyłam tak żeby wykorzystać stary. Pokusiłam się tylko o jego zwężenie, bo był bardzo gruby jak to zwykle w starych bluzach ;)
Aaa ! Przód krótszy od tyłu, ale chyba nie widać tego na zdjęciach.










Miłego ! :)

niedziela, 15 marca 2015

Spódniczka z koła po raz pierwszy + konkurs u ByMondfee!

Spory kawałek tkaniny w 'prawie paski' przeleżał parę miesięcy zanim coś z niego powstało. Materiał pochodzi z babcinych zapasów sprzed 20 lat :)  Kupiłam tylko suwaczek. Chciałam mieć spódniczkę z koła, nigdy takiej nie nosiłam, a że wyszła w miarę elegancka, to dobrze się składa, bo nie posiadam takich... :)

Troszkę luźna mimo wszystko wyszła, bo jak zwykle bałam się, że źle się zmierzę i później nie zmieszczę...
Polecam, bo to naprawdę proste! :)

Sztuka ładnego, prawidłowego wszycia zamka dalej pozostaje mi obca...ale to dopiero trzeci ;P














Konkurs u www.bymondfee.blogspot.com ! :) 

Szczegóły znajdziecie POD TYM LINKIEM ! :)




czwartek, 12 marca 2015

Mój Singer Inspiration 4210


Zaryzykowałam i kupiłam za 40 zł Singerkę. Wiedziałam tylko, że da się kręcić ręcznie kółkiem i że igielnica wtedy się rusza i że silnik po podłączeniu 'na ostro' działa... Wiedziałam też, że nie ma regulatora obrotów, plastikowej płytki zakrywającej bębenek i plastikowego stolika (i tak zawsze wszystko szyłam na wolnym ramieniu :P). 
Gdy ją dostałam okazało się, że nie ma jednego paska, który umożliwia szycie - koszt 20 zł chyba. Plastikowa płytka używana kosztowała parę złotych. Zepsuty był także nawlekacz nici - też parenaście złotych. Przy ręcznym szyciu sprawdziłam czy szyje - szyła, ale bez czerwonych ściegów. Z mojego starego łucznika tata dorobił przejściówkę w kablu, dzięki czemu pedał mnie nic nie kosztował, i mam jeden do dwóch maszyn. Rozebraliśmy maszynę, dokręciliśmy coś co było całkowicie odkręcone i czerwone ściegi zaczęły szyć :) 
Teraz muszę kupić odpowiednie szpulki, bo w mojej starej maszynie są inne, a na czas prób tata 'przystosował' tylko jedno, jednak nie da się na nie nawinąć automatycznie nici. Jeśli szpulka rozwiąże problem zahaczającej się nici w bębenku, to bębenek okaże się oryginalny, który był w maszynie, a ja zaoszczędzę 23 zł ;P 
Oprócz brudu i porysowanej obudowy wszystko działa bez zarzutu ! :) Stopki pasują ze starej maszyny, ale dokupię pewnie tę najzwyklejszą :)

W ramach prób uszyłam podkładkę i pokrowiec z dresówki, którą kupiłam nie wiem czemu...;P a w środku elastyczna tkaninka w grochy z babcinych zapasów. W sumie była jedyną śliską tkaninką jaką miałam na chwilę obecną, a chciałam żeby łatwo się wsuwało. I tak w sumie nie jest potrzebna bo musiałam na dole dodać gumkę, bo tak to jest jak się wszystko robi na oko... :)














Tak wyglądała na początku.... :)

Jeśli posiada ktoś polską instrukcję, to chętnie bym przejrzała :))


Daga :))




wtorek, 3 lutego 2015

Bluza na prezent + szybka próbna nerka

B. już w wakacje zamawiała dla siebie taką samą bluzę, jak ta. Z pewnym opóźnieniem, ale uszyła się, po jak zwykle wielu przygodach z rozpadającą się maszyną... :) Tym razem nie popełniłam błędów przy wszywaniu rękawów, wszystko pięknie się ze sobą zeszło, z czego jestem naprawdę dumna. Szyłam z cienkiej dresówki, tej samej co bluza dla M. oraz butelkowa sukienka dla mnie :)







Jakiś czas temu uszyłam też nerkę korzystając z wykroju zamieszczonego na stronie Burdy, jednak nie mogę go teraz znaleźć. Troszkę ją zmniejszyłam. Uszyłam z flauszu ze starej kurtki, zamek również z recyklingu - wypruty ze starej torebki oraz pasek, który miał wylądować w koszu...:)

Wersja próbna, bez podszewki w środku.




Ahoj :)


sobota, 3 stycznia 2015

Sukienka dla mnie

W planach była też do uszycia sukienka. Chciałam szyć śliczną sukienkę dresową z koła z Burdy, ale brakłoby mi czasu, tym bardziej, że nie wszywałam jeszcze krytego suwaka... Chciałam ubrać ją na Sylwestra, a zaczęłam wykrawać koło południa, i tak uwinęłam się ekspresowo ! :)

Wykorzystałam wykrój na bluzę z papavero.pl, wg którego szyłam bluzę z a'la folkowymi rękawami. Trochę żałuję, że mam wydrukowany rozmiar 36, jest troszkę za szeroka w ramionach, ale jest okej :)
Przedłużyłam, początkowo trochę ją rozkloszowałam, ale jak wszyłam gumkę to fatalnie to wyglądało, więc zwęziłam bardziej na prosto. Taki efekt mi się podoba :)
Tył ciut dłuższy od przodu. Rękawy, dekolt i dół nie obszyty, częściowo z braku czasu, a częściowo też z tego względu, że trzeba korzystać póki takie obszarpane jest modne, bo pracy dużo mniej :) Wokół wszystkich obszarpanych brzegów obszyłam zygzakiem, tak gdzieś 1cm od brzegu, jakoś ładniej to wygląda :) Obawiałam się jak się będzie układać, gdybym wszyła krótszą gumkę i niestety jest trochę luźna, nie opina mnie w talii...;P
Gdzieś musiałam dorzucić skórzane wstawki i padło na dolne szwy na boku. Stwierdziłam, że nie będzie się tak mocno zwijać materiał dzięki temu, bo przyznam, że bardzo mocno się zwija...
Całość zajęła mi jakieś 3h, a jak na mnie i moją maszynę, to naprawdę baaaardzo szybko ;P












Pozdrawiam, Daga :)

czwartek, 1 stycznia 2015

Męska bluza

Tym razem bluza uszyta nie dla mnie, a dla M. :)  Miał to być prezent na Święta, ale jak zwykle moja maszyna odmówiła posłuszeństwa. Na szczęście M. jest wyrozumiały i otrzymał ją dzień przed sylwestrem :)
Wykrój zrobiłam ze starej bluzy, 'komina' w niej nie było. :)

Błąd jaki popełniłam: gdy wymyśliłam sobie 'komin', nie przemyślałam jak powinien wyglądać wykrój do niego i wycięłam można powiedzieć prostokąt zaokrąglony po dwóch stronach od góry. Źle się to układało, więc musiałam pruć i wpuścić głębiej przody ;D 
Nie jest to jedyny błąd, komin opadając z przodu często wywija się i widać szwy ze środka...trochę to zakamuflowałam...ale daleko do ideału. Niestety nie pomyślałam o tym że mogą być one widoczne, więc nie wszyłam komina jak powiedzmy' lamówkę' :) Ale tragedii nie ma ;)
















Pozdrawiam, Daga :)